- Zdziwisz się - powiedziałem po dłuższej chwili milczenia - wiem i to dobrze
- Serio? - odpowiedziała patrząc na mnie
- Tak..., odkąd moja młodsza siostrzyczka się zgubiła to tylko o niej trąbili, szukali jej i na mnie nie zwracali najmniejszej uwagi, przynajmniej rodzice i większość innych ludzi. No, a niedawno się okazało, że to Willow, no cóż.., chyba jednak trochę już za późno - powiedziałem
Pokiwała głową.
- Ale jakoś to przeżyję, chyba mi to nie jest potrzebne - zauważyłem z uśmiechem
Też się lekko uśmiechnęła, oparła głowę o moje ramię.
- Zmieniając temat, jutro też gdzieś uciekasz? - zapytała
- Nie..., raczej nie - uśmiechnąłem się - Możemy gdzieś iść jak chcesz
< Iris?>
piątek, 28 lutego 2014
Od Iris d.c. Willow
- Bracie?!
- em.. No... Chciałem ci wcześniej powiedzieć... Ale twój brat... - trochę się jąkał, co mnie rozśmieszyło.
- Nie zmieniajmy tematu na moją rodzinę - mruknęłam i poszłam w stronę zamku.
Marcus idąc obok mnie, złapał mnie za rękę. Uśmiechnęłam się lekko.
- Czemu nie chcesz kierować tematu na swojego brata?
- Chodzi mi o to, ze zawsze żyje w jego cieniu - westchnęłam cicho. - Zawsze wszystko o nim...
Marcus nie odpowiedział. Rozumiałam go, przecież nie wiedział jak to jest.
< Marcus?>
- em.. No... Chciałem ci wcześniej powiedzieć... Ale twój brat... - trochę się jąkał, co mnie rozśmieszyło.
- Nie zmieniajmy tematu na moją rodzinę - mruknęłam i poszłam w stronę zamku.
Marcus idąc obok mnie, złapał mnie za rękę. Uśmiechnęłam się lekko.
- Czemu nie chcesz kierować tematu na swojego brata?
- Chodzi mi o to, ze zawsze żyje w jego cieniu - westchnęłam cicho. - Zawsze wszystko o nim...
Marcus nie odpowiedział. Rozumiałam go, przecież nie wiedział jak to jest.
< Marcus?>
Od Anne
Siedziałam w ruinach rozmawiając z jednym z bardziej nieśmiałych tamtejszych duchów. Cieszył mnie dość ten fakt gdyż próbowałam z nim porozmawiać już od dłuższego czasu, może udałoby się go odesłać? Albo chociaż nie straszyłby tu tak tymi swoimi łańcuchami.
- Więc było to ta.... - urwał w połowie zdania i zniknął z przerażeniem w oczach.
Odwróciłam się by sprawdzić kto mi przeszkadza. Powoli wstałam, gdyż nie licząc dwóch świec było tam całkiem ciemno i zbytnio nie widziałam tej osoby, musiałam dopiero podejść bliżej.
- Cześć - mruknęłam średnio zadowolona widząc Kastiel'a
- Cześć, coś się stało? - zapytał
- Oprócz tego, że przeszkadzasz mi w pracy nic, a nic - odpowiedziałam z promiennym uśmiechem, którego i tak nie było widać w tych ciemnościach.
Wyciągnęłam małą kulkę, która zaczęła rosnąć i świecić. Kula światła wzleciała pod sufit oświetlając pomieszczenie.
< Kastiel?>
- Więc było to ta.... - urwał w połowie zdania i zniknął z przerażeniem w oczach.
Odwróciłam się by sprawdzić kto mi przeszkadza. Powoli wstałam, gdyż nie licząc dwóch świec było tam całkiem ciemno i zbytnio nie widziałam tej osoby, musiałam dopiero podejść bliżej.
- Cześć - mruknęłam średnio zadowolona widząc Kastiel'a
- Cześć, coś się stało? - zapytał
- Oprócz tego, że przeszkadzasz mi w pracy nic, a nic - odpowiedziałam z promiennym uśmiechem, którego i tak nie było widać w tych ciemnościach.
Wyciągnęłam małą kulkę, która zaczęła rosnąć i świecić. Kula światła wzleciała pod sufit oświetlając pomieszczenie.
< Kastiel?>
Od Willow
Zima w tym roku skończyła się wyjątkowo szybko. Po powrocie z wyprawy przesiedziałam dwa dni w pokoju sącząc herbatę. Przy okazji nauczyłam się ze zdobytej książki jak móc zniknąć. Zanim odnalazłam watahę, setki razy o tym marzyłam. Gdy rodzice się na mnie darli, gdy matka biła mnie w twarz, gdy próbowałam zwędzić coś do jedzenia od brata, bo sama nie dostawałam prawie nic... Wszystko przyjmowałam z uśmiechem i myślą-"zaraz się skończy, wytrzymaj jeszcze chwilę!".
-Teraz już mogę być niewidzialna, choć tego nie potrzebuję!-zaśmiałam się do siebie wychodząc z gorącej kąpieli. Owinęłam się ręcznikiem i podeszłam do zaparowanego lustra. Narysowałam na jego powierzchni wielkie słońce, a pod spodem smutnego, rozpuszczonego do połowy bałwanka.
-Odpoczęłaś już wystarczająco! Dzisiaj idziesz na dwór szukać wiosny!-powiedziałam do swojego lustrzanego odbicia. Tak też zrobiłam.
Ubrana w długi, zapinany sweter, kozaki, pasiasty szalik z wełny i rękawiczki "bez palców" spacerowałam po lesie. Wśród drzew ćwierkały sikorki. Nagle zatrzymałam się wpół kroku i spojrzałam na najbliższe drzewko.
-Jeeeej...bazie!-ucieszyłam się na ich widok. Szybko nacięłam całe naręcze młodych gałązek z kotkami. Szłam dalej ścieżką wzdłuż jeziora pogwizdując. Po jakimś czasie dołączył do mnie pierwszy wiosenny motyl. Przystanęłam, a on usiadł mi na głowie. Zaśmiałam się radośnie.
-To co? Idziemy dalej?-zapytałam go.
-Z kim rozmawiasz?-rozległ się głos obok. Rozejrzałam się zaskoczona. Przede mną stała różowowłosa dziewczyna o niebieskich oczach.
-Z motylkiem...-zająknęłam się szukając swego dotychczasowego towarzysza.-Oj...odleciał-zasmuciłam się.
Dziewczyna parsknęła śmiechem.
-Nie wiedziałam, że motyle mówią-odparła, ale po chwili spoważniała.
-Umiesz z nimi rozmawiać?-spytała. Zaprzeczyłam. Popatrzyła na gałązki, które niosła i uniosła brew.
-Zbierasz chrust czy jak?-zdziwiła się.
-To bazie, a nie zwykłe badyle-żachnęłam się.-Wysuszę je i będzie jak znalazł na pierwszy dzień wiosny.
Pokiwała głową.
-Jesteś...Angel prawda?-powiedziałam po krótkim namyśle.-Niebiańskie imię!-zaśmiałam się.
<Angel?>
-Teraz już mogę być niewidzialna, choć tego nie potrzebuję!-zaśmiałam się do siebie wychodząc z gorącej kąpieli. Owinęłam się ręcznikiem i podeszłam do zaparowanego lustra. Narysowałam na jego powierzchni wielkie słońce, a pod spodem smutnego, rozpuszczonego do połowy bałwanka.
-Odpoczęłaś już wystarczająco! Dzisiaj idziesz na dwór szukać wiosny!-powiedziałam do swojego lustrzanego odbicia. Tak też zrobiłam.
Ubrana w długi, zapinany sweter, kozaki, pasiasty szalik z wełny i rękawiczki "bez palców" spacerowałam po lesie. Wśród drzew ćwierkały sikorki. Nagle zatrzymałam się wpół kroku i spojrzałam na najbliższe drzewko.
-Jeeeej...bazie!-ucieszyłam się na ich widok. Szybko nacięłam całe naręcze młodych gałązek z kotkami. Szłam dalej ścieżką wzdłuż jeziora pogwizdując. Po jakimś czasie dołączył do mnie pierwszy wiosenny motyl. Przystanęłam, a on usiadł mi na głowie. Zaśmiałam się radośnie.
-To co? Idziemy dalej?-zapytałam go.
-Z kim rozmawiasz?-rozległ się głos obok. Rozejrzałam się zaskoczona. Przede mną stała różowowłosa dziewczyna o niebieskich oczach.
-Z motylkiem...-zająknęłam się szukając swego dotychczasowego towarzysza.-Oj...odleciał-zasmuciłam się.
Dziewczyna parsknęła śmiechem.
-Nie wiedziałam, że motyle mówią-odparła, ale po chwili spoważniała.
-Umiesz z nimi rozmawiać?-spytała. Zaprzeczyłam. Popatrzyła na gałązki, które niosła i uniosła brew.
-Zbierasz chrust czy jak?-zdziwiła się.
-To bazie, a nie zwykłe badyle-żachnęłam się.-Wysuszę je i będzie jak znalazł na pierwszy dzień wiosny.
Pokiwała głową.
-Jesteś...Angel prawda?-powiedziałam po krótkim namyśle.-Niebiańskie imię!-zaśmiałam się.
<Angel?>
Od Elias'a d.c Lucy
Wszedłem dość cicho zamykając za sobą drzwi.
- Płakałaś? - zapytałem
Kiwnęła lekko głową.
- Co się stało? - zapytałem spokojnie
Nie odpowiedziała, wytarła oczy. Siadłem na łóżku koło niej.
- Na pewno nie jest aż tak źle żeby płakać i znajdziesz z tego jakieś wyjście - powiedziałem z uśmiechem próbując ją pocieszyć.
- Wątpię - mruknęła dość cicho jakby tylko czekała aż wyjdę by znowu zalać się łzami
- A ja jestem pewien, że sobie poradzisz, a jeśli nie to Ci pomogę, jeśli oczywiście dasz mi szansę - odpowiedziałem, od razu weselszy gdyż zdecydowała się odezwać
Milczała dłuższą chwilę.
- Powiesz co się stało czy nie? - zapytałem jeszcze raz podając jej chusteczkę
< Lucy?>
- Płakałaś? - zapytałem
Kiwnęła lekko głową.
- Co się stało? - zapytałem spokojnie
Nie odpowiedziała, wytarła oczy. Siadłem na łóżku koło niej.
- Na pewno nie jest aż tak źle żeby płakać i znajdziesz z tego jakieś wyjście - powiedziałem z uśmiechem próbując ją pocieszyć.
- Wątpię - mruknęła dość cicho jakby tylko czekała aż wyjdę by znowu zalać się łzami
- A ja jestem pewien, że sobie poradzisz, a jeśli nie to Ci pomogę, jeśli oczywiście dasz mi szansę - odpowiedziałem, od razu weselszy gdyż zdecydowała się odezwać
Milczała dłuższą chwilę.
- Powiesz co się stało czy nie? - zapytałem jeszcze raz podając jej chusteczkę
< Lucy?>
Od Elias'a d.c. Luny
- Możemy - wzruszyłem ramionami
Po chwili byliśmy już w zamku i siedzieliśmy w kuchni pijąc gorącą czekoladę...
- I tak jest dzisiaj dość ciepło, więc nie było tak źle - skomentowałem przypadkową kąpiel.
Zaśmiała się lekko.
- Tak, aż tak źle nie było, ale musisz przyznać, ze kąpiel w jeziorze pod koniec lutego nie jest dość przyjemna - odpowiedziała
- Owszem.., do przyjemnych bym jej nie zaliczył, ale była znośna, może nawet nie będę mieć kataru, ale tylko dzięki temu, że szybko mnie wysuszyłaś - odpowiedziałem z uśmiechem
Kiwnęła głową.
- Co miałam zrobić? W końcu to mój koń Cię tak urządził... - zauważyła
- E tam..., założę się, że to nie głupi koń, a skoro tak jest to sam dobrze wiedział co robi i nie masz z tym nic wspólnego - odpowiedziałem
- Też racja... - przystała przy tym
- Widzisz, więc jeszcze raz dziękuje za uwolnienie od przeziębienia - odpowiedziałem ze śmiechem
- Nie ma za co - odparła równie rozbawiona
- No właśnie jest, przed chwilą Ci powiedziałem za co
< Luna?>
Po chwili byliśmy już w zamku i siedzieliśmy w kuchni pijąc gorącą czekoladę...
- I tak jest dzisiaj dość ciepło, więc nie było tak źle - skomentowałem przypadkową kąpiel.
Zaśmiała się lekko.
- Tak, aż tak źle nie było, ale musisz przyznać, ze kąpiel w jeziorze pod koniec lutego nie jest dość przyjemna - odpowiedziała
- Owszem.., do przyjemnych bym jej nie zaliczył, ale była znośna, może nawet nie będę mieć kataru, ale tylko dzięki temu, że szybko mnie wysuszyłaś - odpowiedziałem z uśmiechem
Kiwnęła głową.
- Co miałam zrobić? W końcu to mój koń Cię tak urządził... - zauważyła
- E tam..., założę się, że to nie głupi koń, a skoro tak jest to sam dobrze wiedział co robi i nie masz z tym nic wspólnego - odpowiedziałem
- Też racja... - przystała przy tym
- Widzisz, więc jeszcze raz dziękuje za uwolnienie od przeziębienia - odpowiedziałem ze śmiechem
- Nie ma za co - odparła równie rozbawiona
- No właśnie jest, przed chwilą Ci powiedziałem za co
< Luna?>
Małe ogłoszenie
Dobra, bierzemy się za małe porządki gdyż ostatnio nasze rokowania spadły i mamy mniej opowiadań. Więc każdego proszę o napisanie jednego opowiadania do dwóch dni. jeśli nie może, proszę powiadomić administratora ( chyba, że jest na wyjeździe i już się usprawiedliwił). Każdy kto nie przyśle opowiadanie zostanie po prostu usunięty gdyż nie są nam potrzebne stojące słupy soli tylko ktoś kto aktywnie pisze.
Żeby nie było kieruje to także do reszty administratrów ( Blue oraz Riv ), lecz jedynie z prośbą o napisanie bo nie mam zamiaru usuwać waszych postaci chodź by z czystej przyzwoitości.
Piszę posta tylko dlatego, że jest parę osób, które napisały jedynie pierwsze opowiadanie, a potem olały całkiem sprawę lub też nawet na ten wysiłek nie było ich stać.
Mam nadzieję, ze usunę jak najmniej osób, ale będę tym razem w tym konsekwentna, życzę miłego dnia :)
Żeby nie było kieruje to także do reszty administratrów ( Blue oraz Riv ), lecz jedynie z prośbą o napisanie bo nie mam zamiaru usuwać waszych postaci chodź by z czystej przyzwoitości.
Piszę posta tylko dlatego, że jest parę osób, które napisały jedynie pierwsze opowiadanie, a potem olały całkiem sprawę lub też nawet na ten wysiłek nie było ich stać.
Mam nadzieję, ze usunę jak najmniej osób, ale będę tym razem w tym konsekwentna, życzę miłego dnia :)
~karolina230301/Felix
Przepraszam za nie odpisanie na opowiadania, ale mam aktualnie
kryzys twórczy jednak nad tym pracuje i powinnam do
poniedziałku wszystko nadrobić. Dziękuje za uwagę.
Przepraszam za nie odpisanie na opowiadania, ale mam aktualnie
kryzys twórczy jednak nad tym pracuje i powinnam do
poniedziałku wszystko nadrobić. Dziękuje za uwagę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)